Starty na wodach otwartych a trening na basenie

Starty na wodach otwartych a trening na basenie

Czy można przygotować się do startów na wodach otwartych trenując tylko na basenie? Korzystając z uniwersalnej odpowiedzi: wszystko można! Po części i w tym przypadku to się sprawdza. Mimo to należy dokonać pewnego rozróżnienia i wskazać różnice między wodami otwartymi a… wodami otwartymi. Na początkowym etapie kariery pływackiej wystarczy zrobić podział bardzo ogólny: na starty w MORZU i w JEZIORZE. Rzadziej spotyka się maratony pływackie w rzecze – choć na pewno stanowią one widoczny procent.

Oczywistą różnicą jest występowanie soli w morzu, czyli wyższy stopień jego zasolenia. Drugi element świadczący o odmienności tych dwóch akwenów to małe falowanie lub jego całkowity brak na słodkowodnych jeziorach. Jest jeszcze kwestia temperatury, ale o tym na końcu. Myślę, że jeżeli uznamy to za główne zmienne, które trzeba wziąć pod uwagę, to odpowiedź na pytanie zawarte we wstępie będzie dużo prostsza.

Planując start na jeziorze można przygotować się pływając tylko w basenie, w przypadku planowanego występu w morzu będzie to dużo trudniejsze – do tego stopnia, że może przeszkodzić w osiągnięciu celu.

W obu sytuacjach trening na pływalni będzie kluczowy w przygotowaniu wytrzymałości tlenowej. Znacznie łatwiej kontrolować tempo i przepływany dystans, przerwy na posiłek też nie stanowią problemu, a dodatkowo nie musimy nikogo angażować w asekurację, która jest niezbędna podczas treningów na wodach otwartych. Trening wytrzymałości siłowej, która stanowi dość istotny element w pływaniu każdego rodzaju, również można realizować na pływalni.

Podkreślę jeszcze raz: robiąc odpowiedni kilometraż tylko w basenie wystarczy nam to do przepłynięcia maratonu pływackiego… na jeziorze. Oczywiście poruszam tutaj tylko aspekt treningu fizycznego.

swimming pool under water ...

Dlaczego nie w morzu? Kwestia maratonów pływackich na morzu jest o tyle skomplikowana, że występujące tam falowanie może powodować mdłości, zawroty głowy i wymioty – to nic innego jak choroba morska! Inną przeszkodą staje się sól, która wraz z wodą dostaje się do naszego organizmu w sporych ilościach. O ile pobyt w słonej wodzie do 90 minut nie powinien doprowadzić do większych niewygód niż „smakowy dyskomfort” w ustach, o tyle później może się robić mniej ciekawie. Wystarczy wspomnieć choćby zaburzenia gospodarki elektrolitowej czy odwodnienie.

Temperatura też nie pozostaje bez znaczenia. Zbyt ciepła woda może doprowadzić do przegrzania organizmu, zbyt zimna do hipotermii. Oczywiście wszystko uwarunkowane jest indywidualną reakcją każdego organizmu.

Pomijając elementy strategii wyścigowej, jak pływanie w większej grupie ludzi, czy nawigacja na otwartych akwenach, trening w basenie może nie wystarczać do udziału w maratonach morskich trwających powyżej 90 minut. Nasze ciało, jak zawsze, potrzebuje trochę czasu, żeby zaadaptować się do warunków stawianych przez morze. Reakcja na zasolenie i przyzwyczajanie się do ciągłego kołysania oraz hartowanie się w niskich lub, rzadziej, wysokich temperaturach (chociaż kwestia temperatury jest istotna również na jeziorze) to coś, czego nie da się zrobić na pływalni. Do maratonu na jeziorze – wystarczy.

Przeczytaj inne teksty z działu TRENING.


11113953_1641852022765687_6699450933670421208_oMogą zainteresować Cię również:

Sens doskonalenia różnych stylów pływackich w treningu triathlonisty

Zawody pływackie na basenie – czy warto?

Trening pływacki u dzieci

Czy pływanie jest zdrowe?

Naturalne wspomaganie podczas startów w maratonach lub triathlonie

Adrian Roszak
Pływak wyczynowy z sukcesami, czarodziej, nicpoń i miłośnik zwiedzania świata.

Komentarze facebook

Dodano: 23.01.2017
Pływanie, Trening